Cellulit – Problem, którego nie ma?

Mówi się, że kobiety bywają bardzo krytyczne wobec innych kobiet. Być może. Ale na pewno są bardzo okrutne wobec samych siebie.
Jednym z powodów, dla których kobieta oskarża się, że jest oszpecona, jest cellulit. Wiele kobiet właśnie z tego powodu nie założy ślicznej bielizny czy kostiumu plażowego. Czują się gorsze, wpadają w kompleksy. Wstydzą się rozebrać w sytuacji intymnej z mężczyzną.
Powstała cała gałąź przemysłu kosmetycznego, której celem jest mniej lub bardziej skuteczna walka z cellulitem.
W całej tej histerii zapomina się o czymś istotnym.
Cellulit jest czymś, co jest charakterystyczne tylko dla kobiet. Mężczyźni nie mają cellulitu.
W nieskomplikowanych męskich mózgach cellulit kojarzy się z kobietą. I tylko z kobietą. A to, co jest typowe wyłącznie dla kobiet, jest słodkim sekretem. Tajemnicą kobiecości. Mężczyźni zwykle nie zauważają cellulitu. A jak zauważają – to zupełnie im to nie przeszkadza.
Dlaczego miałby im przeszkadzać jeden z elementów kobiecości?
Cellulit mają kobiety młode i starsze, grubsze i szczuplejsze, dynamiczne sportsmenki i osiadłe matrony. Nie jest oznaką tuszy, wieku, niewłaściwego stylu życia.
Cellulit to sztucznie rozdmuchany problem. Przez reklamy, sprzedające specyfiki mające go zwalczać. I przez kolorowe kobiece magazyny, żyjące z tych reklam.
Kobieta, która czyta niektóre kobiece pisma, dowiaduje się, że cellulit to coś, z czym trzeba walczyć. Powtarza się jej to do znudzenia – i w pewnym momencie ona zaczyna w to wierzyć.
Mężczyźni nie czytają tak namiętnie kobiecych pism. Może więc z tego powodu reagują na cellulit bardzo naturalnie?
Morał jest taki: nie masz usprawiedliwienia, aby nie nosić pięknej bielizny. A już na pewno nie jest to cellulit.